Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2020-02-18 19:45:24
7 sierpnia 2019 Maria Engelport -- Reil

Klasztor Maria Engelport. Dobrze się spało, bo nie słyszałem deszczu, który prawdopodobnie padał przez całą noc. Grube na ponad metr mury zrobiły swoje. Do śniadania się jeszcze nie wypadało. 

Śniadanie -- typowy szwedzki stół zjedliśmy w refektarzu. Przy okazji spotkaliśmy znajomą pątniczkę, którą zagadnąłem wczoraj. Msza w kościele akurat się kończyła. Chyba była ona według obrzędu trydenckiego, bo księża (trzech) byli odwróceni od wiernych i niewiele było słychać z tego co mówili. Zapakowaliśmy się i ruszyliśmy. Szlak wyraźnie pokazywał ścieżkę w najbardziej gęstych i mokrych krzakach. I tymi...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2020-01-19 16:31:54
6 sierpnia 2019: Alken -- Maria Engelport

Jak zwykle spało się świetnie. W sumie, to nigdy nie miałem kłopotów ze spaniem na pielgrzymce. Kłopoty mogli mieć inni z moim chrapaniem.

Poranek nie wyglądał źle, ale zapowiedzi były znacznie gorsze. Tak bez ogródek -- zapowiadano deszcz na cały dzień. Korzystamy jeszcze z porannych promieni słońca, których ubywa w miarę marszu. 

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-12-29 18:02:18
5 sierpnia 2019: Braubach -- Alken

Po wieczornym upale nadszedł czas na poranny deszcz. Zaczęło padać gdzieś koło 5 rano. Śledziliśmy chmury na wetter online. Zgodnie z szacunkiem z tej appki, deszcz skończył się około 8:00. Daliśmy nieco wyschnąć namiotowi i zebraliśmy się około 8:45.  

Było mocno wilgotno. Niewykluczone, że deszcz jeszcze trochę padał, ale nie przeszkadzał w marszu. Szliśmy klika kilometrów po chodniku wzdłóż szosy wzdłóż Renu. 

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-12-27 20:22:12
4 sierpnia 2019: Kloster Arnstein -- Braubach

Choć w klasztornych łóżkach spało się świetnie, to jednak reguła ośmiu godzin snu działa: o 6:15 jestesmy na nogach. Poranne oporządzenie oraz śniadanie zajmuje nieco czasu. W swoim życiu miałem tylko kilka dni, gdy wyszedłem "z domu" bez śniadania -- chodziłem głodny cały dzień, bez względu na to, ile potem zjadłem. Na pielgrzymce opuszczamy raczej obiad niż śniadanie. W efekcie opuszczamy schronisko o 8:10. Słychać śpiewy z klasztoru -- niedzielne nabożeństwo trwa w najlepsze.

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-12-15 19:02:55
3 sierpnia 2019: Diez -- Kloster Arnstein

Sobota. Jak zwykle, trzeba znaleźć gdzieś mszę. Tym razem etap kończy się w klasztorze lub w miejscowości pod klasztorem. Klasztor był zamieszkany przez zakon Sercanów Białych, ale kiedy najmłodszy z zakonników osiągnął wiek 70 lat, musieli oni to miejsce opuścić. W ich miejsce weszły siostry prawosławne. Sercanie prowadzili schronisko dla pielgrzymów. Nie wiedzieliśmy, czy siostry przejęły schronisko. Stąd opcja, by zejść na dół na Kamping. Decydujemy się podjąć decyzję na miejscu, to znaczy w okolicach klasztoru.

Ranek jest piękny. Zbieramy się i wychodzimy o 8:10. Ruszamy pod górę. Tym razem droga leśna...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-11-08 19:55:57
2 sierpnia 2019: Odersbach -- Diez

Wychodzi na to, że teraz ja będę częściej na zdjęciach. 

Sprawnie pakujemy się z rana i od razu idziemy pod górę wąską uliczką, która zmienia się w szose i wchodzi do lasu. Podejście trwa dalej. Nawierzchnia zmienia się na szutrową i gór nieco łagodnieje. Po wejściu na szczyt schodzimy łagodnie w dół.

Gdzieś tam po drodze odpoczywamy. Idzie się bardzo dobrze. Po przejściu jakiegoś pola kierujemy się wzdłóż strumienia. Wygląda to jak...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-11-01 21:09:13
1 sierpnia 2019: Wetzlar -- Odersbach

Tradycyjnie wychodzimy około 8:00. Przed nami perspektywa spania w namiocie. Liczymy, że pogoda będzie odpowiednia. Bez pośpiechu mijamy senne jeszcze ulice.  

Jeszcze chłodno, wchodzimy pod górę na płaskowyż. Mamy czyste niebo i w sumie bezkresne przestrzenie. Lahn zniknął gdzieś w dole. W oddali widać jakieś wioski, pasące się owce, ktoś na koniu. Gdzieś po drodze odpoczywamy na ławkach jakby zrobionych do leżenia. Nie chce się wstawać.

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-10-14 19:31:27
31 lipca 2019: Kirchvers -- Wetzlar

Umówiliśmy się na śniadanie o 7:00. Spaliśmy idealnie - dawno tak się nie wyspałem. Ale wymarsz nastąpił dopiero o 8:00.

Kościół zwiedzilimy jeszcze wczoraj przed spaniem. Pogoda może się zmienić w jedną lub drugą stronę. Liczymy, że jednak będzie słonecznie. Zaraz za Kirchvers skręcamy pod...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2019-09-15 17:21:03
30 lipca 2019: Marburg -- Kirchvers

W ciągu ostatniego roku liczba wejść na nasz blog przekroczyła 20000. Dzięki wszystkim za wsparcie. Szczególnie pozdrawiam księdza Pawła, który, niestety opuścił moją parafię, ale zapewne dalej nam błogosławi i kibicuje. Z moich notatek wynika, że jest to już 28y etap. Odległości robią się coraz większe. W tym roku dorzucamy dodatkowe 500 km, co daje nam ładną odległość 1305 km od domu. Zaczęło się bardzo wcześnie i to jeszcze w Szczecinie: pobudka o 3:30. O piątej pociąg do Pasewalku, a stamtąd do Berlina. Tu szybka przesiadka na "schnellzug" do Kessel. W pewnym momencie, prędkość wynosiła 247 km/h. Nigdy jeszcze tak szybko nie jechałem... Z Kessel do Marburga jedziemy już zwykłym "bumelzugiem" i lądujemy tam o 13:40. Ruszamy od razu do Św. Elżbiety.

Pokaż całość »

Otwarte Ramiona Mojego Camino: Frances, Primitivo, del Norte :: Tamara Frączkowska :: 2019-07-09 20:35:48
Tadeusz - to było naprawdę wyjątkowe spotkanie!

11 czerwca rano ruszyłam wolniutko z albergue As Pedreiras w Vilalba, z planem przejścia ok. 18 km do Baamonde. Usztywniająca opaska na kolano, Voltaren, środek przeciwzapalny i przeciwbólowy, moje świetne kijki trekkingowe i Correos (firma przewożąca plecaki) – to byli moi sprzymierzeńcy. I wtedy św. Jakub zesłał mi jeszcze jednego wspaniałego sprzymierzeńca! Szłam wolniutko, uważnie stawiając nogi. Na szczęście droga nie była zbyt stroma, a pogoda sprzyjała wędrówce. Wszyscy, naprawdę wszyscy, pielgrzymi szli szybciej ode mniesurprise Mijając mnie pozdrawiali: Buen Camino! i… mogłam obejrzeć kolejny oddalający się plecak. I nagle, na plecaku mijającego mnie pielgrzyma, zobaczyłam napis: Polska! Jaka radość! Zatrzymaliśmy...


Pokaż całość »

Chcesz pisać?

Chcecie pisać o swoim Camino? O tym jak się przygotowujecie... jak dojrzewają w Was marzenia o drodze... o tym jak mijają kolejne dni na Camino... o wszystkim czym chcecie się podzielić...? Piszcie swojego CaminoBLOG'a!!!

Wystarczy zarejestrować konto » i możecie zaczynać!