Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-06-12 08:28:03
3 czerwca: Leipzig -- Nova Eventis

Tego dnia pobiliśmy wszystkie rekordy, jeśli chodzi o wczesne wstawanie. Nawet w tym lesie w namiocie podnieśliśmy się nieco później, chociaż mieliśmy wtedy więcej do przejścia.

Gospodyni nie przyszła nas pożegnać. No cóż, musiałaby obudzić też i zabrać swoje dziewczynki, a to nie jest prosta sprawa. Pozostawiliśmy klucz w umówionym miejscu i ruszyliśmy przez uśpione ulice miasta.

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-06-10 10:45:14
2 czerwca: Eilenburg -- Leipzig

Pfarrer przywitał nas z rana, dokładnie jak zjedliśmy śniadanie i zbieraliśmy się do wyjścia. Pokazał nam kościół oraz opowiedział o wielkiej powodzi z początku wieku. 

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-06-08 09:35:47
1 czerwca: Torgau -- Eilenburg

Umowa z panem Michaelem była taka, że jeśli wyjdziemy przed siódmą, to zostawimy klucz w skrzynce na listy. Obok naszego schroniska nocowała jakaś grupa kajakowa w namiotach. Towarzystwo musiało być mocno zmęczone, ponieważ usnęli przed nami. Po śniadaniu, szybko spakowaliśmy się i spotkaliśmy naszego gospodarza, który przyszedł nas pożegnać. Grupa kajakowa też już wypływała. Poprosiliśmy o pieczątkę. Trzeba było przejść do biura, gdzie ozdobna pieczątka co prawda była, ale nie było do niej poduszki. W rezultacie dostaliśmy pieczątki do faktury z dużym napisem BEZAHLT.

Ponieważ panu Michaelowi było po drodze, wiec przemarsz przez Torgau mieliśmy z przewodnikiem. Na początku była opowieść o dużej wodzie, która nawiedziła Torgau kilkanaście lat temu. Ciężko sobie wyobrazić, że mała, w sumie, rzeka podnosi poziom swojej wody o kilka metrów zalewając bezkresne, wydawać by się mogło obszary zalewowe i jeszcze część miasta. Z uwagi na...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-06-05 08:40:32
31 maja: Herzberg -- Torgau

Boże Ciało: najwcześniejsza msza jest o 7.00. Po mszy idziemy prosto na dworzec. Dyskutujemy o homilii. Zgadzamy się, że była kiepska, chociaż... dyskutujemy na tematy poruszone przez Diakona, więc może nie było tak źle. Pociąg do Angermuende, stamtąd do Berlina. Tu kawa i bułka u "Chinki" - w cudzysłowie, bo może to Wietnamka, Tajka, Malajka, czy co tam jeszcze. Dalej do Herzbergu, gdzie dojeżdżamy o 13:09 -- bardzo późno jak na rozpoczęcie jakiejkolwiek wędrówki. Do przejścia mamy dziś 27km - w największym upale. 

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-05-26 14:57:01
20 maja: Wald -- Herzberg

Noc w namiocie, w totalnej głuszy, bez zasięgu. Ostatni... Przedostatni raz spałem w podobnym miejscu jeszcze w czasach, gdy nikt jeszcze nie myślał o zasięgu. Namiot 2-osobowy okazał się strasznie ciasny. No, ale przynajmniej nie było rosy, choć temperatura była dość niska (8 stopni).

Jest kilkanaście minut po godzinie piątej, jeszcze trochę ciemnawo, ale przyroda już się budzi. Ptaki, które w pewnym momencie całkiem zamilkły znów zaczynają swoje śpiewy. Jemy śniadanie z Krakusem i zbieramy się. Jeszcze rzut oka w tył, czy coś nie zostało, bo plecak jakiś taki lżejszy i start. Szybko mijają poranne kilometry po lesie....


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-05-23 21:08:45
19 maja: Luebben -- Wald(drehna)

Idąc przez Polskę narzekaliśmy na brak bazy noclegowej. Oczywiście, jakieś hotele zawsze się znajdą, ale ich ceny są generalnie zaporowe. Rozważaliśmy różne opcje, także jazdę dwoma samochodami (jeden na starcie, drugi na mecie). W końcu, dwa razy na 6 etapów nocowaliśmy w hotelach. Ale w Polsce, przynajmniej było blisko do domu. Teraz, gdy jesteśmy w okolicach Lipska (96km na drogowskazie), dojazd do Szczecina, to 4 godziny.

Tak, ale w Niemczech miały być schroniska o których foldery chętnie piszą podając numery telefonów i e-maile. Cóż z tego, jeśli telefony nie są odbierane, a na e-maile nikt nie odpowiada. W efekcie idziemy w ciemno. Na niemieckie hotele, oczywiście nie stać nas - polskie były za drogie.

Po kilkunastu próbach dodzwonienia się do schronisk w Walddrehnie i w okolicach zdecydowaliśmy się wziąć namiot i skorzystać z niego w lesie, którego w okolicach Walddrehny nie brakuje.

Ruszyliśmy...


Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-04-17 10:03:16
14 Kwietnia: Beeskow -- Luebben

Powoli, dzień po dniu, nadrabiamy zaległości z zeszłego roku. Mimo sporej odległości, w dalszym ciągu kontynuujemy sobotnie, jednodniowe wędrówki. Tym razem używając niemieckich autostrad podjeżdżamy bardzo blisko końca poprzedniego etapu, a już zwykłą drogą pod samą stację w Beeskow. 

Beeskow powitało nas raczej ponuro: pochmurnie z lekką mżawką. Ruszyliśmy spod dworca i weszliśmy w wąskie uliczki starego miasta. Uwagę przyciągnął krzyż na wieży kościoła. W zasadzie, do tej pory na kościołach były jakieś kurki, żagle, ale krzyża to nie widziałem.

Pokaż całość »

Grzesiek i Jacek: Szczecin -- Santiago :: Grzegorz Szkibiel :: 2018-04-10 08:49:02
7 Kwietnia: Słubice -- Beeskow

W zeszłym roku mieliśmy dojść daleko w Niemcy. Tymczasem okazało się, że przez 11 miesięcy staliśmy w miejscu. Wszystkie plany, jeden po drugim waliły się, jakby jakaś siła powstrzymywała nas od dalszej drogi. Wreszcie, zdecydowaliśmy się na kolejny etap "dojazdowy": 5.00 rano wyjazd ze Szczecina samochodem, o 6.50 zostawiamy pojazd na parkingu we Frankfurcie. Stamtąd tramwajem i autobusem jedziemy na start, czyli tam gdzie skończyliśmy poprzedni etap.

Pokaż całość »

Recepta na szczęśliwe camino :: Karolina Freier :: 2018-01-18 15:43:38
Meta w Santiago czy dalej?

Szlaków prowadzących do Santiago de Compostela jest tyle ile ludzi tam zmierzających, ale cel wszystkich caminowiczów jest ten sam. Założę się, że większość osób decydujących się na udział w tej pielgrzymce czy trekkingu nawet się nie zastanawia jak to będzie już na miejscu w Santiago - co się będzie czuło, co się będzie robiło czy nawet jadło albo spało. Wszyscy skupieni są raczej na wyborze trasy, pakowaniu plecaka, przetransportowaniu się na miejsce startu i innych takich bardziej “przyziemnych” na początek camino sprawach.

Co się jednak dzieje na mecie camino? Co czuje strudzony pielgrzym będąc u celu swojej pielgrzymki? O jakich sprawach tych bardziej życiowych trzeba pamiętać i wiedzieć? Doczytajcie ten wpis do końca, a mam nadzieję, że rozjaśni Wam to w głowach :)

O moich wcześniejszych dniach i przygodach na camino pisałam tutaj - kto nie czytał...


Pokaż całość »

Recepta na szczęśliwe camino :: Karolina Freier :: 2018-01-04 15:26:31
Czy caminowe szlaki są dla każdego?

Po wpis ze zdjęciami i linkami uzupełniającymi serdecznie Was zapraszam tutaj https://receptanapodroz.com/2017/12/24/camino-primitivo-trekking-dla-kazdego/ :)

 

Dotarłam do miejscowości Salas. Przekonałam się wtedy na własnej skórze, jak źle przygotowałam się do wyprawy, zabierając niepotrzebne rzeczy, przez co mój plecak ważył o wiele za dużo, poza tym miałam na sobie nowe buty (co teraz wydaje mi się naprawdę skrajną nieodpowiedzialnością). Do tego wszystkiego nie miałam z sobą żadnych leków… Pomyślicie co ze mnie za farmaceutka. I macie rację – niejedna osoba, która ratowała moją nogę, patrzyła na mnie powątpiewająco jak dowiadywała się, że zawodowo zajmuję się lekami. Wytłumaczyć mogę się jedynie tym, że nigdy przenigdy nie miałam problemów ze zdrowiem ani w...


Pokaż całość »

Chcesz pisać?

Chcecie pisać o swoim Camino? O tym jak się przygotowujecie... jak dojrzewają w Was marzenia o drodze... o tym jak mijają kolejne dni na Camino... o wszystkim czym chcecie się podzielić...? Piszcie swojego CaminoBLOG'a!!!

Wystarczy zarejestrować konto » i możecie zaczynać!