Camino de Santiago

Camino de Ingles-Podróż w głąb siebie.

08/2026
Camino de Ingles-Podróż w głąb siebie.

Katarzyna Hanusek :: 30.08.2026 23:07
Dzień drugi -krok po kroku dalej w głąb siebie

Drugi dzień to etap Pontedueme-Betanzos.Poranne wstawanie trochę się przedłużyło bo trzeba było ustalić czy jest jakiieś miejsce w ciele,które nas nie boli.Powoli więc się rozkręcałyśmy,śniadanko,może jeszcze jeden rogalik,może kolejny orange juice,ale dosyć użalania trzeba ruszać -Camino czeka,pogoda piękna więc ruszyłyśmy dziarsko,wizja tylku 19km dawała nadzieję,o dziwo plecaki wydały się lżejsze i pierwsze kilometry umykały zadawalająco szybko /sok chyba był z gumijagód/,potem przerwa na kawe była w odpowiednim czasie i pięknym miejscu przed Ponte de Baixo.Jednak przyznam szczerze,że nie było to łatwe podejscie,wzniesienia i zejście na przemian i oczywiście skuszone pięknym widokiem i smacznym jedzonkiem zatrzymałyśmy jeszcze na lunch -w Bodega do Camino na pyszne owoce morza, bo przecież zostalo jeszcze tylko 5km.Tak zadowolone ruszyłysmy dalej i tu powtórka z wczoraj -te ostatnie 5km się nie kończyły,kolejne góry za górą i oczywiście jedno przeoczenie strzałki kosztowało nas dodatkowe 2 km wdrapując się na górę,którą przed chwilą pokonałyśmy.Uwaga-obok kościoła na szczycie tuż przed Betanzos należy skręcić zaraz w prawo.Tak więc finalnie dotarłysmy tuż przed 18.00 przemiarzajjąc 23 km do Pension La Plaza -w genialnej lokalizacji,bo obok kościoła w samym centrum,pokoje bardzo ładne tylko wspólne łazienki a tu grupa młodzieży też z Polski wkroczyła tuż przed nami.Dodatkowo dostałyśmy osobne pokoje i nie możemy dzielić się swoimi opowieściami o stanie naszych nóg i pleców ,ale jakoś musimy to wytrzymać zato mamy czas na pobycie z samym sobą.Kolejny dzień zaliczony.Trzeba się szybko zregenerować bo jutro najtrudniejszy odcinek przed nami.Już bylłyśmy bliskie oddać plecaki do transportu,ale zrezygnowałyśmy -jutro się okarze czy była to dobra czy zła decyzja. Do jutra.     P.S nocleg w Pontedeume -Hotel A Falua godny polecenia,przy szlaku,w samy centrum,nowy,było to najlepsze co mogło nas spotkać po tym deszczowym dniu a kolacja w Taberna Zas to było piękne zakończenie dnia.

 

 


Dodaj komentarz »

Katarzyna Hanusek :: 29.08.2026 20:36
Dzień pierwszy-nikt nie mówił,że będzie łatwo.

Po 8 latach wracam na Camino-tym razem już nie z córką a z przyjaciółką ze szkolnej ławy.Spotkałyśmy się po latach,w młodości niejedną podróż odbyłyśmy a ta jest szczególna bo już jesteśmy na innym etapie życia.Rano pełne energii więc wyruszyłysmy dziarskim krokiem,pierwsze wkroczyłyśmy do Officina de Turismo zbierając pierwszą pieczątkę.Piękne zdjątka i widoczki i tak 5km-ale pięknie,10km-damy radę,15km -trochę zaczyna kropić,ale dellikatna mżawka nawet była orzeźwiająca,ale po kolejnych  kilometry,skąpane w deszczu zaczęłyśmy rozpoznawać kawiarnie szybciej niż żółte strzałki camino.Camino szybko zweryfikowało nasze możliwości.Okazało się,że plecak,który w domu wydawał się lekki na szlaku ważył tyle co mały koń.Widok kawy na horyzoncie powodował nagłe odzyskanie sił.Miało być po płaskim i 28 km a było pod górę w deszczu i 32km.Można się zgubić,zmęczyć,zgubić strzałkę i nadal się śmiać a teraz kolacja i do jutro.

 

 

 

 

 

 

.

 

 


Dodaj komentarz »

Camino de Ingles-Podróż w głąb siebie.

Autor: Katarzyna Hanusek
Ostatni wpis: 01.09.2026 23:03
Odwiedziny: 158 (od 29.08.2026)

Archiwum: