Camino de Santiago

Otwarte Ramiona Mojego Camino: Frances, Primitivo

09/2013
Otwarte Ramiona Mojego Camino: Frances, Primitivo

Tamara Frączkowska :: 22.09.2013 13:44
Dzień pierwszy: Elbląg - Madryt

"Znaleźliśmy to, czego szukaliśmy, czasem to, czego nie szukaliśmy w ogóle, a każdy z nas prawdopodobnie znalazł coś innego" - to cytat z "Przewodnika Pielgrzyma" (Zbigniew Iwański, Andrzej Kołaczkowski-Bochenek). Myśl ta bardzo wiernie oddaje to, co sama czuję po przejściu swojego Camino. Rozmyślania o przeżyciach na Camino pozwalają nam na odpowiedzenie sobie właśnie na to ważne pytanie: Co znaleźliśmy na Camino? Bo, że każdy zanalazł coś innego, coś swojego własnego - tego jestem pewna.

Gdy 25 maja 2013 roku w strugach deszczu jechałam samochodem z Elbląga na lotnisko do Warszawy, pełna emocji i obaw, nie domyślałam się nawet jak nowe i nieoczekiwane doświadczenia będą moim udziałem. Myślałam przede wszystkim o tym, czy poradzę sobie z trudami marszu i nie spodziewałam się, jak prawdziwa jest myśl, że Camino to przede wszystkim wędrówka do siebie. Po wylądowaniu w Madrycie na lotnisku Barajas Gate T2 byłam skupiona przede wszystkim na tym, żeby odnaleźć Gate T4 skąd (za ok. 12 godzin) odjeżdżał mój autobus ALSA do Leon - to była moja pierwsza w życiu całkowicie samodzielna podróż samolotem za granicę. Miałam też obawy, co do mojego angielskiego - tak dawno nie używanego. Gate T4 znalazłam bez problemu i w tym miejscu podziękowania dla Basi z Gdańska, którą poznałam przez internet i która udzieliła mi pomocnych wskazówek smiley Lotnisko czyste, bezpieczne i, gdy o godz. 23.59 ruszył autobus do Leon, byłam dobrej myśli i przepełniona radością!


Dodaj komentarz »