Camino de Santiago

Otwarte Ramiona Mojego Camino

03/2023
Otwarte Ramiona Mojego Camino

Tamara Frączkowska :: 21.03.2023 18:08
2022 Decyzja zapadła: Camino Portugalskie

Gdy w czerwcu 2019 roku wróciłam z Camino del Norte, bardzo szybko zaczęłam planować swoje kolejne Camino. Znacie to, prawda?smiley Caminoza! Które Camino wybrać? Jaki termin będzie najlepszy? I wtedy, w marcu 2020 roku, przyszła pandemiablush Świat zamarł. Camino przesunęło się w sferę odległych marzeń. Jak odległych? Tego nie wiedziałam, bo nikt nie wiedział, kiedy będziemy mogli bezpiecznie podróżować. Czekałam…

Minął Jubileuszowy Rok św. Jakuba 2021 i zaczął się rok 2022, który też został ogłoszony Jubileuszowym Rokiem św. Jakuba. Pandemia ustępowała. Mogłam znowu zacząć planować swoje piąte już Caminoyes

Trafiłam na dwie interesujące caminowe książki: ks. Sławomir Brewczyński „Camino Portugues – dziennik spod znaku muszli” i Luis Ferreira „Cisza kamieni”. Książki bardzo różniące się od siebie, ale obydwie pięknie opisywały Camino Portugalskie. Pod ich wpływem podjęłam decyzję: WYRUSZAM NA CAMINO PORTUGALSKIE.

Zaplanowałam zwiedzanie Porto i potem wolne wędrowanie, bez bicia rekordów, bez pośpiechu aż do Santiago. Kupiłam bilety: wylot 13 września do Porto i powrót również z Porto 11 października. Trochę obawiałam się o swoją kondycję – szczególnie po kontuzji kolan w 2019 i 2021 roku. Ale pomyślałam: albo się boję albo żyję! „Odkurzyłam” plecak, sprawdziłam, że caminowe ubrania są w dobrym stanie i byłam GOTOWA do swojego Camino Portugalskiego 2022!


Dodaj komentarz »

Tamara Frączkowska :: 17.03.2023 15:26
Norte: Vilalba - Santiago de Compostela

Kontuzja kolana, którą odczułam w Vilalba, po dość niefrasobliwym przejściu naprawdę stromym odcinkiem z Vilela do Laurenza (ok. 22 km) i w następnym dniu z Laurenza do Abadin (ok. 28 km) spowodowała, że musiałam całkowicie zmienić swój harmonogram wędrowaniasad Wizyta u lekarza stała się konieczna. Zaopatrzona w mocne środki przeciwbólowe, maść Voltaren i dobrą przepaskę na kolano, po wyekspediowaniu plecaka transportem (kategoryczny nakaz lekarza) mogłam wolniutko wyruszyćyes A do Santiago pozostało mi już "tylko" troszkę ponad 100 km.

Szłam średnio 10 – 12 km dziennie i starałam się nie tracić nadziei, że jednak do Santiago de Compostela dojdę. Towarzyszył mi mój malutki plecaczek "na zakupy" - jakże teraz okazał się przydatny!

Zaraz na początku św. Jakub postawił na mojej drodze Tadeusza z Gdańskaheart który towarzyszył mi tym wolniutkim wędrowaniu aż do Miraz. Dodając mi otuchy swoim towarzystwem i rozmową.

Gdy szłam potem, już sama, swoje króciutkie etapy doświadczyłam, po raz pierwszy na Camino, uczucia wyobcowania. Wszyscy szli szybciej ode mnie więc w każdym albergue spotykałam nowych pielgrzymów, nieznane twarze. A i ja byłam dla wszystkich całkiem nieznana. Było to dość przygnębiające i osamotniające uczuciesad Jednak ktoś znał mnie doskonale i czekał na mnie w Santiago! To św. Jakub patron pielgrzymów!

W Arzua szlak Camino del Norte łączy się z Camino Frances. Znałam już to wdzięczne miasteczko ze swojego Camino Frances (2013 rok) i Camino Primitivo (2016 rok).

Byłam już coraz bliżej Santiago...

W Pedrouzo znowu mogłam uczestniczyć w pięknej mszy dla pielgrzymów, w kościele pw. św. Eulalii - z zachwycającym ołtarzem w kształcie ogromnej muszli jakubowej!

To miejsce zapamiętuje każdy pielgrzym - jest symbolem bliskiego już Santiago!

Zostało już dosłownie kilka kilometrów. Moim oczom ukazuje się Monte do Gozo z pomnikiem JPII i pomnikiem średnioweicznych pielgrzymów.

A tuż przed Santiago spotkałam taki wspaniały team pielgrzymkowyheart Dwie młode Szwajcarki ze swoimi psami wędrowały aż ze Szwajcarii! Pełna podziwu zatrzymałam się przy nich i z przyjemnością chwilkę porozmawiałam i pogłaskałam pieski, które potraktowały mnie z całkowitą obojętnością, wpatrzone tylko w swoje panie!

I OTO JESTEM!!!  DOSZŁAM!!!  WITAJ SANTIAGO!!!

Jeszcze obowiązkowa kolejka w Biurze Pielgrzymalaugh

Katedra św. Jakuba w remoncie i w związku z tym msze dla pielgrzymów odbywały się w kościele pw. św. Framciszka - oczywiście bez botafumeiro.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczęśliwa, że pomimo kontuzji doszłąm do Santiago krążyłam jego ulcami trzy dni, rozpoznając znane już miejsca i odkrywając nowe. Miałam też wrażenie, że z moim kolanemyes jest coraz lepiej! Czy to byłą prawda czy też uczucie to powodowała radość, że doszłam do Celu?

Wkrótce będę w domu! I wiem, że bardzo szybko zacznę tęsknić za tą NAJPIĘKNIEJSZĄ DROGĄ ŚWIATA! WSZYSTKIM BUEN CAMINO!


Dodaj komentarz »

Tamara Frączkowska :: 12.03.2023 20:19
Norte: Gijon - Vilalba

Camino del Norte jest długie (przez Oviedo, tak jak szłam, to ok. 1000 km). Długie i niewątpliwie trudne – przecież idziemy na styku Gór Kantabryjskich i Zatoki Biskajskiej. W 2018 roku przeszłam ok. 600 km z Irun do Oviedo, a w 2019 roku kontynuowałam Norte z Gijon. Szczęśliwie doszłam do Santiago. Piszę „szczęśliwie”, bo niewiele brakowało, a Santiago mogłoby pozostać jedynie w sferze niespełnionych marzeńbroken heart

Camino del Norte w 2019 roku nauczyło mnie pokory. Moja „pewność siebie” została wystawiona na trudną próbę. Dlaczego? Wyruszyłam na to Camino z przekonaniem, że teraz to już będzie „łatwo” (przecież przeszłam już w 2018 tę trudniejszą część Norte) i dojście do Santiago jest „pewne”. Jakże się myliłamsurprise Nie dajcie się zwieść opiniom, że Norte z Gijon jest łatwe. Otóż nie jest. Często jest stromo i trzeba z rozsądkiem rozkładać siły. Ja tego nie zrobiłam i szłam zbyt długie (jak na moje możliwości) odcinki – szczególnie te bardziej strome. I, gdy byłam już niewiele ponad 100 km przed Santiago (w Vilalba) zapłaciłam za swoją beztroskę kontuzją kolana!

Z Gijon do Vilalba (to było ok. 300 km) droga była cudowna. Były piękne pola i łąki, lasy eukaliptusowe, widoki oceanu, urocze miasta i miasteczka, piękne zabytki. Pogoda zmienna, ale przyjazna. Bo cóż to dla pielgrzyma trochę upału czy trochę deszczu. Tak, jest też trochę asfaltu, ale naprawdę niewiele.

Zapraszam na mozaikę pięknych widoków z tej Drogi.

Buen Camino!


Dodaj komentarz »